Forum polskich fanów Marka Knopflera i Dire Straits

Pełna wersja: 5:15 a.m. (jicek6, Chris)
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Witam. Drodzy forumowicze. Obiecalem, ze i ja dam sie popastwic nad swoimi tekstami. Zatem do dziela. 5.15. Ale tylko koncowka- drogi Becie- daje ten kawalek tekstu, jako moja interpretacje. Zaznaczam- pewne rzeczy przedobrzylem i sa pewne bledy. Ale czy to jerst takie istotne- popatrzmy na Przeklad Winni the Pooh - ile jest tam odstepstw. Ktos zatem moglby powiedziec- co ona zrobila- przeciez to nie tak. A jednak- dzieci zyja swoja wrazliwoscia i dorosli swoja. Wiem, ze sa pewne bledy a jednak- mimo bledow- powiem, ze w przeciwienstwie do innych moich przekladow, gdzie po prostu dalem dupy- tutaj nie czuje sie zblamowany.
A do Ciebie Becie osobiscie powiem- prosze nie gniiewaj sie za moje madrzenie sie. Wiem i czuje ze jestes wrazliwym facetem, a to, co napisalem- nie bylo przeciwko Tobie- tylko do Ciebie. To- Becie co sami dodajemy do czyichs tekstow, jest tez czasem wyrazem tego- co chcielibysmy widziec w tych tekstach...
Pokłady wybuchły, trzasnęły * ( gra słów- dźwiękowa)
czarne diamenty z trudem się toczyły
pokolenia się trudziły i kopały
za psie pieniądze i płuca
które wszystkim już kaszlały
rozbijały się o kadź, kamień, gruz
razem czy osobno
młody czy stary
płacił tę samą cenę
za węgielny wóz

Tysiąc dziewięćset sześćdziesiąt siedem
mój anioł jest już w niebie
będzie tam szczęśliwy
w klarownym, czystym niebie
odnajdzie siebie

Gromadzą dookoła szkło
Twardzi drwale, robotnicy
Traperzy – dzieciaki i mitręgi
Małe źrebięta i pół –życiowe włóczęgi
Kto popchnął i szarpnął taczki?
To chłopcy
(Cebrzyki murarskie)
I wózkowi
5.15 rano

(Dobranoc nocna zmiano) J - Dodatek własny
Hmm, tu by się przydał osobny wątek, by nie mieszać do tego "dudziarza".
Sam się prosiłeś, więc oto kilka moich uwag Oczko.

Cytat:Gromadzą dookoła szkło
czyli w oryginale "They gather round the glass"
Ten fragment ma raczej znaczenie: "gromadzą się wokół szklanicy" (trunku - piwa, wina etc).

Cytat:Kto popchnął i szarpnął taczki?
oryginał: "...who pushed and pulled the barrows..."
nie wiem czy to miał być zabieg poetycko-interpretacyjny, ale tłumaczenie dosłowne nie trzyma się tu kupy. Słowo "who" oznacza w tym przypadku "którzy".

Nie wypowiadam się co do słownictwa i trafności jego doboru. To rzeczywiście kwestia interpretacji, jednak interpretacja gramatyczna raczej powinna być jednoznaczna. Nie traktuj tego jak złośliwej krytyki, to tylko życzliwa opinia o tłumaczeniu.

Poprosimy ciąg dalszy, a właściwie pierwszą część Uśmiech

Apeluję po raz kolejny - jeśli nie potrafimy układać dobrych, estetycznych rymów (a raczej nie potrafimy), nie twórzmy rymowanych tłumaczeń. Lepiej przetłumaczyć coś na wiersz biały, spójny językowo, aniżeli silić się na krakowsko-częstochowskie brzmienie Oczko.
Jednak już na pewno nie twórzmy hybrydy, która z jednej stronie się nie rymuje, a z drugiej czasasami zaskakuje nas np. gruz-wóz, niebie-siebie.
Numitor, jesteś przewrażliwiony z tymi rymami. A jeśli w oryginale też są takie proste (wręcz banalne) rymy, to na siłę masz z tego robić wiersz biały? Czasem aż się prosi o rym. Więc o co ten dym. Oczko
Padłem Duży uśmiech
Kuba, pewnie trochę jestem - jednak pamiętajmy, że MK pisze swoje teksty wiedząc, że będzie je śpiewał. Tłumaczenia pisane są natomiast wyłącznie po to, aby je czytać.
olaph kiedyś powiedział, że trzeba pisać tak, aby było "śpiewalne" Oczko Toteż w swoim pierwszym tu przekładzie starałem się, by tak było: http://www.forum.fundraisingnetwork.biz/showthread.php?t=1341
Oczywiście - Olaph może mieć swoje zdanie, ja mogę mieć swoje. Po prostu uważam, że napisanie "śpiewalnego" tłumaczenia wymaga bardzo wielu umiejętności, które po prostu nie są dostęne dla zwykłego śmiertelnika. Jednak ten zwykły śmiertelnik może być solidnym tłumaczem - do tego nie trzeba, poza językową rzetelnością, dodatkowych talentów. Oczywiście - to tylko moje - wiem, że odosobnione - zdanie.
Ale przyznacie jeden z najbardziej niesamowitych tekstów Marka Knopflera.
Robson napisał(a):Ale przyznacie jeden z najbardziej niesamowitych tekstów Marka Knopflera.

I jeden z najbardziej niesamowitych utworów!
To prawda. Ale też nie opuszcza mnie takie wrażenie że jakoś niedoceniony należycie, wręcz niezauważony.
Napisal kiedys- bodaj Stachura tekst- Historia pewnego przekladu. A poniewaz byl wrazliwy na krytyke ale i cenil swoj warsztat, jego odpowiedz dotyczaca jego przekladu nie byla pozbawiona zlosliwosci. Wiec krok po kroku ja odpisze uzytkownikowi - numitor a osobno uzytkownikowi- Koobaa.
Mam 36 lat i oto 20 letni numitor apeluje. Ale jak apeluje- apeluje juz wielokrotnie, a to - aby sie nie spoufalac z Knopflerem, by dac mu prawo do wlasnego zdania. Numitor moglby zostac w tych swoich apelach politykiem. Numitor bo- wiem lubi apelować.
Tekst ktory podalem zawiera bledy- a mimo to, po poprawce 2 bledow w ostaniej czesci , nie jest tekstem zlym. Bo oceniajac przeklad, dokonujemy analizy plusow i minusow. Troszke sie na tym znam, bo konczylem filologie i specjalnosc translatoryka. To ze dalem ciala w 2 miejscach- to fakt. Nagi, niezaprzeczalny. Beksinski- doskonaly tlumacz tez dawal ciala. To dlaczego dokonalem takich wyborow a nie innych wyniko z analizy tekstu, okreslenia inwariantow, i w koncu zdefiniowania strategi translatorskich : inwersja, ominięcie, substytucja, konwersja etc etc. Rymy nie sa czestochowskie: rozumiem ze mlody poeta numitor tak je ocenia poprzez swoj wielki bagaz doswiadczenia zyciowego, doglebnej znajomosci tworczosci Knopflera i last but not the least ogromnej wrazliwosci. Numitor jest bowiem koneserem. Chcialby aby tekst mial wymiar Shakespeara choc Knopfler- choc doskonaly teksciarz, Shakespearem nie jest. Numitor jest malo konstruktywny, bo buduje na krytyce. Rzuca haslo- hybryda po czym w duchu przyznaje sobie bach- punkt za inteligencje. Gdyby mial pokore, mając lat 20 nie apelowalby tak czesto do forumowiczow, ktorzy przezyli swoje najlepsze chwile z MK, podczas gdy numitor chodzil na czworaka.
Oczywiscie moglbym krok po kroku- pomijajac owe 2 bledy- wytlumaczyc kazdy zabbieg jaki dokonalem szczegolnie w pierwszej czesci tekstu- lecz numitor nie slucha. On chce byc sluchany. I gdyby pojawil sie lepszy tekst czy tekst bialy, numitor by mial wciaz cos do powiedzenia. Jest całkiem dobry przeklad tego tekstu i innego autora, wiec gdybym go dal i podpisal sie ze to moj, tez znalazlbym sie w kleszczach numitora. On kreci nosem. A kazdy wie ze sa 2 szkoly- tlumaczenie poezji przez poezje i druga szkola tlumaczenia wierszy rymowanych przez biale. Nie rozwiazana dotad kwestia tak samo jak kwestia nierozwiazanych żalów numitora. Numitor chyba nie wie ze tlumaczenie to kwestia selekcji i pojscia na kompromis- cos sie ocala, a cos musi zostac poswiecone. Jak w ksiazce - Lost in translation. Ja po dokonaniu krytyki przekladu, z zachowaniem szacunku do tlumaczacego- (vide BEt - piper to the end) napisalem ile jest niedoskonalosci w moich tlumaczeniach i wyrazilem opinie bo mialem do tego prawo. Bet mi odpowiedzial i zrobil to konkretnie- zwrocil mi uwage na moj blad a jednoczesnie nie zadarl nosa rzucajac focha. 'Spiewac kazdy moze troche lepiej troche gorzej'- spiewa osiolek w filime Shrek. A gdziez to jest w oryginale? 'Leaving normal'- brzmi tytul amerykanskiego filmu- dwuznaczny bo Normal to tez miasteczko w USA. I jak to przelozyc?- nie dalo sie. Przetlumaczono zatem jako Zostawiajac/ zostawic/ porzucić normalnosc. Nie ma absolutnej ekwiwalencji i tlumaczenia doskonalego. Dwa przeklady moga byc rownie ' ekwiwalentne'- choc tak inne w srodkach wyrazu.
No spojrzmy na ten kawalek tekstu:

ściany węgla wybuchały i pękały
czarne złoto opierało się jak mogło
całe pokolenia harowały
za „czapkę śliwek” i pylicę
ginęły - przygniatane wózkiem albo skałą -
razem i osobno
taką cenę młodzi i starzy płacili za węgiel

1867
mój aniołek odszedł do nieba
będzie tam szczęśliwy
bo tam świeci słońce i jest świeże powietrze

zbierają się przy szklaneczce
twardzi rębacze i górnicy z przodka
chłopcy od spustów i taczkowi
kopalniane dzieciaki
które pchały i ciągnęły wózki z węglem
wagoniarze
wózkarze
5.15 rano

tłumaczenie: Chris

Chris nie zrobil 2 bledow jakie ja zrobilem. W pierwszej czesci inaczej rozlozyl inwarianty.
Czy jego przeklad, dlatego ze rymy nie zawsze są kompletne i regularne jest zly? Nie jest- ma swoje mocne i slabe strony. Chris dokonal ciekawej interpretacji, polozyl nacisk na wiernosc, uzyl ciekawych srodkow stylistycznych ( o czapce sliwek nie ma mowy w oryginale- sa za to 'psie pieniadze'- czy to znaczy ze Chris jest ogrodnikiem, czy moze- idac tym tropem sliwki - (slilowica)- nalogowym alkoholikiem? Nie apeluje do Ciebie numitorze- bo to Twoja broszka i rzecz, w ktorej czujesz sie dobrze.






[Obrazek: spacer.gif][Obrazek: spacer.gif][Obrazek: spacer.gif]
Tak, Koobaa. Masz racje w obu przypadkach. Jedyną rzecza, i to w jednym przypadku, na moją obrone, mam taką, ze w zdaniu:
'Who pushed and pulled the barrows' wsluchalem sie w tekst i mialem nieodparte wrazenie (jak Knopfler spiewal) ze on zadaje pytanie...
Pomylilem sie.
jicek6 -> Po pierwsze - nie wiem dlaczego tak często używasz argumentu wieku, w dodatku w kilku różnych kontekstach. To nie ma absolutnie nic do rzeczy, tak naprawdę przez używanie takich argumentów jakakolwiek dyskusja z Tobą traci sens - no, ale dobrze, chciałem podyskutować merytorycznie, to podyskutujmy.
Po drugie - wyrażałem swoją opinię. W związku z tym, przyznaję, słowo "apeluję" było nie na miejscu.
Po trzecie - rzadko wypowiadam się o tłumaczeniach (chyba nigdy w ogóle nie wypowiadałem się na temat Twojego tłumaczenia) - nie wiem skąd wniosek, że zawsze będę Ciebie krytykował.
Po czwarte - krytykowałem pewien sposób tłumaczenia. Po prostu nie lubię rymów w tłumaczeniach, nie oznacza to jednak, że Twoje tłumaczenie mi się nie podobało, wręcz przeciwnie - uważam, że jest dobre.
Po piąte - poetą jest Miłosz, Szymborska, Tuwim, Białoszewski, Sommer, Rymkiewicz (oraz wielu, wielu, wielu innych) - jednak poetą nie jesteś Ty, nie jestem ja i nie jest - tak przynajmniej mi się wydaje - nikt na tym forum. Dlatego, jeśli Rymkiewicz zapragnie tłumaczyć Knopflera - mu zostawmy, jak to nazywasz, szkołę tłumaczenia "poezji przez poezję", a sami zadowolmy się drugą alternatywą. Jedyne "rymowane" tłumaczenia, które mnie nie raziły (nie jest to równoznaczne z "nie podobały się", np. Twoje tłumaczenie mi się podoba, ale jednocześnie razi), to były tłumaczenia Marcina Kwieka. Dla mnie to analogiczna sytuacja do, powiedzmy, tego, że ktoś chce opowiedziec o koncercie, na którym był. Nie umie grać na gitarze, a mimo to chwyta ją i próbuje odwzorować to, co usłyszał. Nie jest gitarzysta, więc, mimo chęci, nie wychodzi mu to dobrze. A lepiej było o prostu opowiedzieć Oczko. Wiem, że troche kulawe porównanie, ale chciałbym jakoś spróbować opisać, co mam na myśli. Podkreślam - wyrażam tylko własne zdanie.
jicek6 napisał(a):Tak, Koobaa. Masz racje w obu przypadkach. Jedyną rzecza, i to w jednym przypadku, na moją obrone, mam taką, ze w zdaniu:
'Who pushed and pulled the barrows' wsluchalem sie w tekst i mialem nieodparte wrazenie (jak Knopfler spiewal) ze on zadaje pytanie...
Pomylilem sie.

jicek,
Nie ma przecież żadnego problemu, nie oczekiwałem, że będziesz się usprawiedliwiał Oczko. Mieszkam od kilku lat w kraju, w którym mówię na co dzień po angielsku i zapewniam Cię, że błędów językowych popełniam codziennie na pewno mnóstwo - zdaję sobie z tego sprawę, ale wszak nie o to chodzi. Nigdy nie będziemy w stanie odebrać tak tych tekstów, jak zostało to zamierzone, ale próbować swych sił w interpretacji zawsze możemy. Publikując je tutaj na Forum, niejako zachęcamy innych do oceny, komentarza, a nawet poprawienia błędów. Nikt nikogo nie chce urazić, więc traktujmy te wypowiedzi jako motywację do samodoskonalenia się, a przede wszystkim - zabawę Uśmiech

PS. A numitor zawsze robi dym jak na Forum widzi rym Oczko
więc trza spuścić powietrza, bo ciśnienie niebezpiecznie wzrasta, a niepotrzebnie.
Gdybyśmy mieli tu włączony system reputacji, to właśnie by koobaa dostał plusa Oczko
jicek6 napisał(a):Tekst ktory podalem zawiera bledy- a mimo to, po poprawce 2 bledow w ostaniej czesci , nie jest tekstem zlym. (...) Troszke sie na tym znam, bo konczylem filologie i specjalnosc translatoryka.[Obrazek: spacer.gif][Obrazek: spacer.gif]

Wprawdzie nie kończyłem filologii, ale od 18 lat pracuję ze słowem i - że się tak wyrażę - nad słowem (zarówno mówionym, jak i pisanym). Rozczaruję Cię - Twój tekst jest zły. Mnożysz w nim niezgrabne i kompletnie niezrozumiałe konstrukcje. Abstrahując od stosowanych przez Ciebie translatorskich sztuczek i zabiegów - to się po prostu źle czyta.
Tłumaczenie wiersza lub tekstu piosenki - to trochę więcej niż tylko przełożenie słów, zwrotów, wyrażeń i zdań. Tu trzeba literackiego wyczucia, warsztatu translatorskiego i redakcyjnego, oraz - czy się to komu podoba, czy nie - nutki poezji. Bez tych składników przekład będzie jeno amatorską (w złym tego słowa znaczeniu) pisaniną. I kwalifikuje się do działu, który kiedyś tu funkcjonował, a zwał się "Tłumaczenia - poligon doświadczalny".
A teraz się obraź. Oczko
Olaph, ale naprawdę - jeśli nie chce się tłumaczyć "poezji przez poezję" wystarczy odrobina umiejętności językowych (oraz rzetelność wykonawcza), aby tłumaczenie było dobre.
Moje wnioski z jednej strony są podobne do Twoich - jednak ja tłumaczenia dzielę na dwie grupy. Pierwsza to przełożenie tekstu, druga - tłumaczenie poetyckie. Ta druga grupa jest dużo, dużo, dużo trudniejsza.
..... a co na to prof. Miodek
Stron: 1 2